Gdy wszyscy już dowiedzieli się o swoich dopasowanych osobach, poszli poszukać spokojnego miejsca dla siebie, by móc to wszystko przemyśleć. Harry zaszył się w ogrodzie, Ron i Ginny w swoich pokojach, a Angelina, Fred i George teleportowali się na Pokątną, by otworzyć sklep. Hermiona zeszła do salonu. Pani Molly nie mogła dojść do siebie i cicho płakała w kuchni.
Granger rozmyślała w fotelu o swojej przyszłości. Nie była ona zachwycająca. Bała się, że będzie z Harrym czy Ronem, ale prawda była chyba jeszcze bardziej przerażająca. Wplątała się w jakiś chory układ i to bez swojej zgody. Angelina bardzo kochała Freda, o czym przypominała wszystkim przez ostatnie miesiące. Fred nie był aż tak rozemocjnowany, ale na pewno zależało mu na Johnson. Przecież byli ze sobą już tak długo... Nie ma nawet najmniejszej szansy, żeby była z Fredem. On chce być z Angeliną i ma dziesięć lat, żeby wziąć z nią ślub. Zresztą Fred i Hermiona? To nie brzmi dobrze. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że są sobie dopasowani i to w 100%? To było po prostu dziwne. To brat jej przyjaciela. Jest zabawny, odważny i nawet przystojny, ale też irytujący, dziecięcy i w nosie ma zasady. Granger zadawała sobie pytanie czy w ogóle go lubi? Wiele rzeczy przemawiało na jego niekorzyść. Uciekł z Hogwartu, często i specjalnie doprowadzał ją do szału. Nie szanował prawa i robił sobie żarty ze wszystkich i ze wszystkiego. Jednak nie można zaprzeczyć, że był bardzo rodzinny i potrafił być przyjacielski. W dodatku był Gryfonem, a do czegoś zobowiązuje. Okej, mogła stwierdzić, że go lubi. Mogła naciągnąć nawet i zaliczyć go do grona przyjaciół, ale nigdy nie znalazłby się w grupie potencjalnych chłopaków.
Hermiona od początku wierzyła, że kiedy dowie się kim jest ten wybranek będzie spokojna, ale bardzo się myliła. Wybór Freda zmienił wszystko i wprowadził wiele problemów. Po pierwsze nic do niego nie czuła, po drugie był szczęśliwy i zakochany w Angelinie, a po trzecie George został dopasowany do Johnson. To była mieszanka, która musiała się skończyć totalną eksplozją.
Granger poszła na długi spacer i choć zmarzła, nie miała ochoty wracać, ale wiedziała, że nie może się ukrywać w nieskończoność. Wróciła do Nory akurat na kolację. Pomogła przy rozkładaniu talerzy. Pojawił się Fred, George i Angelina. Dziewczyna była cała zapłakana a i George miał podkrążone oczy. Fred natomiast wyglądałby jakby chciał zrobić komuś krzywdę.
Oto mój przyszły mąż. Mój słodki misiaczek, mój cukiereczek. Pomyślała ironicznie Hermiona, choć coraz brutalnie docierało do niej, że jej wybranek ma już swoją miłość i zostanie sama.
Gdy już wszyscy siedzieli pani Molly powiedziała, niby mimochodem.
- Percy napisał, że przydzielili mu Penelopę Clearwater i bardzo jest zadowolony. Charlie wysłał sowę po południu i przydzieli mu Kelly Burke, ale napisali, że jest z nią dopasowany tylko na 65%. - Nikt nie zareagował na te słowa. Każdy myśli był gdzie indziej. Kolacja przebiegła w nadzwyczajnej ciszy. Gdy wszyscy już zjedli, Ginny powiedziała, że pójdzie na krótki spacer przed snem, ale spotkało się to z protestem jej mamy.
- O nie, nie, nie! Nikt nie ruszy się ze swojego miejsca, dopóki nie dowiem się całej prawdy! Dlaczego dostaliście takie listy?! Dlaczego nie macie osób, które powinniście mieć?! - Chyba nikt z nich nie był tak głupi, by nie wiedzieć, że w końcu padnie to pytanie i te wyrzuty, ale nie mieli ochoty, by teraz o tym rozmawiać. - Ginny... Jak to jest możliwe, że przydzielony ci został Ślizgon? - Pani Molly starała się mówić jak najłagodniejszym głosem, ale czuć było od niej zdenerwowanie, a Ginny wybuchła niekontrolowanym płaczem. Gdy trochę się uspokoiła zaczęła wyjaśniać przez łzy.
- Ja przepraszam... Was wszystkich, a w szczególności ciebie Harry, bo nie byłam z wami szczera... Wszystko zaczęło się w Hogwarcie. Harry mnie zostawił, ale wiedziałam, że robi to, żeby mnie chronić i nie przestałam go kochać. Cały czas myślałam o nim i martwiłam się kiedy zniknęli. W Hogwarcie sytuacja stawała się coraz gorsza, ale jak wiecie ja, Luna i Neville staraliśmy się działać w ruchu oporu. Raz mnie złapano za to, że podłożyłam Alectcie do zjedzenia żabi skrzek i chciała na mnie rzucić klątwę Cruciatus, ale wtedy ktoś stanął w mojej obronie... To był Blaise. Przyznał się do wszystkiego i powiedział, że to miał być tylko zwykły żart. Dostał jakiś szlaban i zauważyłam, że zaczął coraz częściej mi pomagać. Odwracał uwagę nauczycieli, przyznawał się do rzeczy, których nie zrobił, chronił mnie przed karami. W ogóle nie rozmawialiśmy ze sobą, a jego zachowanie wydawało mi się coraz bardziej podejrzane, ale mówiąc prawdę także pociągające. Miło było czuć, że ma się nad sobą takiego anioła stróża i to w dodatku tak przystojnego... Kiedyś siedziałam w bibliotece i odrabiałam lekcje, nagle usiadł obok mnie i powiedział, że ma nowy pomysł. Moglibyśmy wrzucić do pokoju Alecty pluskwy. Powiedział, że on urządzi hałas w drugim końcu zamku i przytrzyma ich. Miał gotowy plan, który wdrożyliśmy w życie i jakoś tak przystanął do naszej grupy. Po kolejnej udanej akcji, kiedy to niby przez przypadek, Blaise rzucił Petrificus Totalus na Amycusa, uciekliśmy do pustej klasy. Byliśmy cali roześmiani. Wtedy usiadł niebezpiecznie blisko mnie i pocałował, a ja... nie protestowałam. Wręcz podobało mi się to. On nic nie powiedział. Poszedł, a ja postanowiłam, że zerwę z nim kontakt. Nie wchodziłam już w żadne akcje. Było mi wstyd, że to zrobiłam i, że zdradziłam Harry'ego. Starałam się myśleć tylko o nim i oczywiście martwiłam się o niego, ale przez cały czas miałam w głowie tego Ślizgona. Nawet gdy Harry wrócił nie mogłam przestać myśleć o Zabinim, co dodatkowo ułatwiał nastrój Harry'ego... Wiem, że popełniłam błąd i zaczęłam zadawać się z Blaisem, ale czułam... czuję się w nim zakochana... - Wszyscy byli wstrząśnięci ją opowieścią, która wydawała się być wyjętą z filmu. Już chciała zareagować pani Molly, ale pierwszy odezwał się Potter.
- Zdradziłaś mnie?! I to z kimś takim?! Jak śmiałaś?! Jak mogłeś mi o tym nie powiedzieć?! - Po raz kolejny spotykali się ze złością Gryfona.
- Nie byliśmy wtedy oficjalnie razem. Nie mówiłam ci, bo wiedziałam, że po raz kolejny tak zareagujesz... Na wszystko tak reagujesz... A Blaise to naprawdę świetny chłopak. Dom nie definiuje człowieka i przypominam ci, że o mało sam nie trafiłeś do Slytherinu.
- Tak, ale nigdy bym nie zadawał się z kimś takim i nie zdradziłbym cię! - Wrzasnął.
- Widzisz?! Widzisz co się z tobą dzieje?! Dlatego przydzielili ci Pomylunę! - W obronie siostry stanął Ron.
- Nie nazywaj jej tak! - Złość nie mijała w Gryfonie.
- Bo co?! Wszyscy wiedzą, że ma coś nie tak z głową! Dlaczego ci ją przydzielili? Masz coś z nią wspólnego? - Ron nie ustępował.
- Nie.
- A więc stałeś się takim samym szaleńcem jak ona! - Te słowa przelały czarę goryczy. Potter wstał i wyciągnął różdżkę, ale w porę zareagowała Hermiona, która wyjęła także swoją i natychmiast znalazła się przy Harrym.
- Nie rób głupstw Harry. Ron po prostu zdenerwował się, bo obraziłeś Ginny. Luna wcale nie jest pomylona. Jest szalona, to fakt, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jest świetną dziewczyną. - Harry usiadł zawstydzony tym nagłym atakiem.
- Harry, kochany, czy jest coś pomiędzy tobą i Luną? Znasz powód dlaczego was dopasowali? - Zapytała łagodnie pani Molly.
- Nie. Luna to tylko moja przyjaciółka. Czasami rozumiała mnie jak nikt inny, ale nigdy nie spojrzałem na nią, jak na kogoś, kogo miałabym pokochać. Nie jestem głupi i wiedziałem, że Ginny nie chce już być ze mną, ale wstydzi się do tego przyznać, dlatego myślałem, że będę z Hermioną. Nawet z nią o tym rozmawiałem. Chciałem, żeby wyjawiła mi swoje odpowiedzi, ale to było niemożliwe. Zresztą ona też tego nie chciała. Zachowałem się nie fair wobec ciebie Hermiono, przepraszam. - Spojrzał na swoją przyjaciółkę, a potem na Rona i Ginny. - Was też przepraszam, a w szczególności Ginny. Nie powinienem tak złościć się na ciebie. Masz prawo sama decydować o sobie i ja muszę to uszanować.
- Dziękuję. - Odparła dziewczyna przez łzy.
- Dobrze. Wiemy, że Ginny potajemnie kocha się w Zabinim, Harry przyjaźni się z Luną, a ty Ron? Dlaczego Alicja? - Spytał pan Weasley, a jego syn momentalnie stał się czerwony jak buraczek.
- No... Ja chyba się zakochałem w niej... - Wyznał zawstydzony. - Byłem na imprezie w Trzech Miotłach, niedługo po bitwie i była tam wiele osób z Hogwartu. W tym ona. Cały czas tańczyliśmy i piliśmy sporo piwa kremowego a potem zaczęliśmy się całować. Po tym wszystkim nie mogłem przestać myśleć o niej, ale wstydziłem się napisać. Nie wiedziałem czy ona to pamięta i czy w ogóle coś dla niej to znaczyło, dlatego wolałem milczeć... Myślałem... Byłem pewny, że tylko ja coś czuję do niej, a tu nagle taka informacja. Nie będę udawał, że ta perspektywa mi się nie podoba.
- Jak to jest możliwe, że widywałeś ją codziennie w Hogwarcie i nic, a tu kilka butelek alkoholu i już jest twoja? - Spytał George.
- No wiesz, ona zawsze mi się podobała. Po prostu jest bardzo ładną dziewczyną, ale nie myślałem, że jest szansa, żebyśmy się umówili, dlatego nie brałem tego na poważnie. - Odparł Ron z wyraźnym zadowoleniem.
- A ty George? Co masz nam do powiedzenia? - Zapytała pani Weasley. - Ty i Angelina... To jakaś pomyłka? Co to masz znaczyć? - Widać było, że w oczach kobiety szkliły się łzy. Nosiła w sobie wiele emocji, które szukało ujścia.
Angelina na te słowa zaczęła płakać. Hermiona zwróciła uwagę na to, że Fred siedział od niej dziwnie daleko. Przecież to, że ktoś był dopasowany do kogoś nie przesądzało sprawy. Nadal mogli być razem. Okej, to była dziwna sytuacja, ale można było jakoś się z tego wyplątać. Potrzeba czasu, by wszystko się ułożyło. Jednak i George wydawał się być zdenerwowany i już tak chętnie nie chciał mówić.
- Co się stało? O co chodzi? - Dociekał pan Artur.
- Bo to jakby nie była pomyłka. - Wyszeptał George.
- Jak to nie? - Pani Molly nie kryła swojego zaskoczenia, ale i wszyscy mieszkańcy Nory wyglądali, jakby dostali oszołamiającym zaklęciem. Niestety George nie chciał odpowiedzieć już na to pytanie, a Angelina nie mogła, bo nadal szlochała. Po chwili Fred nie wytrzymał napięcia, wstał i wrzasnął.
- BO SIĘ KOCHAJĄ! CAŁOWALI SIĘ I ROBILI TO ZA MOIMI PLECAMI! - Po tych słowach wyszedł trzaskając drzwiami. Angelina wstała, by biec za nim, ale George przytrzymał ją za rękę.
- Ja pójdę.
- NIE! - Tym razem krzyknęła pani Molly. - Nie będziesz pocieszał go po tym, co mu zrobiłeś. Jak mogłeś?! Jak mogliście to zrobić?! To jest okropne! To jest bezduszne! Zachowaliście się jak potwory bez serca! To twój chłopak! Cały czas zapewniałaś nas Angelino, że kochasz go ponad swoje życie a to były tylko czcze kłamstwa! Potrafiłaś patrzeć mi w oczy i mówić takie rzeczy? A ty George? To jest twój brat bliźniak! To tobie ufał najbardziej i kochał cię. Mogłeś tak łatwo to przekreślić?! Jestem absolutnie zawiedziona waszym zachowaniem! Ja pójdę do Freda i porozmawiam z nim!
- Nie Molly. Ja to zrobię, dobrze? - Nie czekając na odpowiedź pan Artur wstał i wyszedł za synem. W kuchni zapanowała niezręczna cisza przerywana pociąganiem nosa Angeliny. Dopiero po kilku minutach, gdy pani Weasley ochłonęła, znów zabrała głos.
- Może i ty Hermiono masz nam coś do powiedzenia? Co jest między tobą a Fredem? - Jej głos wydawał się być napastliwy, ale Gryfonka wiedziała, że nie ma nic do ukrycia i była opanowana.
- Ja i Fred byliśmy tylko dobrymi znajomymi. Między nami nic się nie wydarzyło, dlatego nie wiem.... Ja po prostu nie mam pojęcia, dlaczego nas połączyli.
- Jutro zrobimy tak. - Rozpoczęła pani Molly. - Damy każdemu z was szansę, by spotkał się z osobą, która została mu przydzielona i mógł z nią porozmawiać. George i Angelina będą na Pokątnej. - Powiedziała z przekąsem. - Fred i Hermiona zostaną tutaj. Harry teleportuje się do Luny, a Ron do Alicji. Tutaj uszykowałam kwiaty z ogródka, żebyście im dali. A ja, tata i Ginny odwiedzimy dwór Blaise'a. Upiekłam placek dla nich. - Nie wszyscy byli zadowoleni z tego pomysłu, ale kobieta przekonywała ich, że tak wypada i wypadną przez to bardzo elegancko. Z resztą rozesłała już sowy, że przybędą po obiedzie, więc nie było odwrotu.
Kilka minut później, gdy talerze po kolacji zostały sprzątnięte, wszyscy wrócili do swoich pokoi, a Fred i George do domu na Pokątnej. Angelina wróciła do swojego domu. Nie mogła wydusić z siebie ani jednego słowa. Widać było, że jest jej wstyd.
Następnego dnia Hermiona nie mogła skupić się na niczym, ponieważ cały czas myślała o popołudniowym spotkaniu. Pomogła wybrać Ginny strój na odwiedziny u Zabiniego. Zjadła pośpiesznie obiad i sama poszła się przebrać. Chciała założyć swoją ulubioną granatową koszulę w kratę, ale pomyślała, że nie wypada ubrać się tak zwyczajnie. Niby to tylko Fred i to zakochany w innej, ale odkąd dowiedziała się o Angelinie i Georgu jej szanse niewątpliwie wzrosły, dlatego wybrała kwiecistą spódnicę i jasno różowy sweter. Uważała, że wygląda dziewczęco i odpowiednio do okazji. Ładnie, ale bez zbędnego patosu. Włosy postarała się ujarzmić związując w kucyk.
Po czternastej Harry i Ron opuścili Norę, a dwadzieścia minut później Ginny wraz z rodzicami. Fred miał być o piętnastej, dlatego Hermiona zeszła na dół i czekała w kuchni. Wstawiła wodę na herbatę i usiadła przy stole, ale Freda nie było ani o piętnastej, ani pół godziny później. Denerwowała się czy nic mu się nie stało. Wyobrażała sobie najgorsze scenariusze, w końcu zawiodła go dwójka najbliższych osób i może chciał sobie zrobić jakąś krzywdę. Zjawił się dopiero po szesnastej.
- Hej! Dobrze cię widzieć! - Przez ten czas oczekiwania na chłopaka, Gryfonka ułożyła tylko słowa powitania i miała nadzieję, że Fred będzie miał więcej tematów do rozmów.
- Hej. - Odburknął. Miał włosy w nieładzie, a wzrok jakby nieobecny. - Posłuchaj, nie będę kłamał. Nie chciałem wcale tu przychodzić i nie mam ochoty z tobą rozmawiać i opowiadać jak to nie zostałem skrzywdzony. Ojciec wczoraj zmusił mnie, żebym przyrzekł, że przyjdę chociaż na chwilę, więc jestem. Mam ochotę się upić, więc pójdę do Trzech Mioteł lub jeszcze lepiej do Gospody pod Świńskim Łbem, a ty powiesz mojej mamie, że tu byłem i trochę pogadaliśmy, okej?
- NIE! - Hermiona nie spodziewała się takiego zachowania po chłopaku. Czy on zapomniał, że ona też ma uczucia?
- Nie? - Nie dowierzał.
- Nie. - Odpowiedziała stanowczo. - Myślisz, że tylko dla Ciebie jest to trudna sytuacja, a co ja mam powiedzieć? Nie znam swojej przyszłości. Nie wiem, co przyniesie los. Musiałam stawić się na te badania, choć nie chciałam tego robić. Zostałeś mi przydzielony, nie wiem jakim cudem i tak wplątałam się w tę beznadziejną sytuację z Angeliną i Georgem, a ja też chcę po prostu być kochana i doceniona. Czuję, że przez ciebie nie będę, bo kto, by się mną przejmował? Najważniejsze są twoje rozterki! Co tam moje zmartwienia?! Nawet nie wiem, co czujesz do Angeliny. Czy nadal ją kochasz? Przecież możesz wziąć z nią ślub i to ja zostanę na lodzie! Ale dobrze, skoro tak bardzo chcesz to idź! Upij się i zapomnij o mnie, nawet jeśli to JA zostałam ci dopasowana! - W końcu mogła wyrzucić z siebie to wszystko, co ciążyło jej na sercu. Widząc minę Freda czuła, że mogła go trochę za ostro potraktować, ale nie bała się już tego. Musiała wyznać swój strach. Jednak nie chciała już na niego patrzeć. Nie przejmował się nią i jej losem. Nawet nie chciała wiedzieć co wydarzyło się kiedy wrócił na Pokątną i dowiedział się o tej zdradzie. Wolała z nim porozmawiać o czymś przyjemnym. Dowiedzieć się czegoś o nim. Przeanalizować dlaczego zostali dopasowani, ale skoro wolał okazać się takim bucem, to też nie będzie dla niego łagodna.
Napięcie się odwróciła i poszła na górę. Fred wolał a za nią, by została, ale nie chciała tego. Zamknęła się i opadła na łóżku. Zaczęła płakać. Cały czas obawiała się, że nie zostanie jej nikt przydzielony, a tym czasem chłopak, którego ma jest względem niej bierny... Straciła wszelką nadzieję, że coś między nimi się uda.
Już czekam na dalsze części 🥰
OdpowiedzUsuńCieszę się, że podoba Ci się ta historia. :)
UsuńPowiedz jak ci idzie kolejny rozdział bo już nie mogę się doczekać 🙈
UsuńNie wierzę to już drugi blog dziś, który nie jest sprzed kilku lat *-*
OdpowiedzUsuńBiegnę nadrabiać historię, ale najpierw zapraszam do mnie, dopiero zaczynam. https://fremionefanfic.blogspot.com/
Pozdrawiam
Blue
Mogę spytać nieśmiało, kiedy pojawi się nowy rozdział? Czekam z niecierpliwością!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Blue :*
Ps. U mnie nowy rozdział! Zapraszam!
https://fremionefanfic.blogspot.com/?m=1
Pozdrawiam
Blue :*